piątek, 31 lipca 2009

चोर:/

Opisywać mam co, tylko sił mi brak:/ Rozchorowałam się:/ Od trzech dni walczę z gorączką i... całą resztą. Himalaje nie wyszły, wygrało południe Indii, północ zaliczę z odpowiednim przygotowaniem za kilka lat:) Jutro wieczorem jedziemy na Goa, tam kilka dni odpoczynku i zwiedzania, tylko jest mały problem mi nawet pisanie sprawia problem:/

czwartek, 23 lipca 2009

Tym razem troszkę więcej zdjęć, wiem, że nie wszystkie są dobre, ale trudno jest coś wybrać z taaaakiej ilości zdjęć jaką mam na kompie.
Na dniach kolejna notka, tym razem z nie z żadnego tripu, tylko z projektu. Z którego również zamieściłam kilka zdjęć. Oprócz mojego projektu One World wkręciłam się w inny związany z CSR-em:):)
Planujemy kolejną wycieczkę... PODNÓŻA HIMALAJÓW:) a we wrześniu będę żyłam na sucharach;P






































wtorek, 21 lipca 2009

Vadodara-->Jaipur-->Agra-->New Delhi--> Vadodara

Kiedy: 11.07-19.07.2009
Muszę przyznać, że jak na razie tej wyprawy bałam się najbardziej, ale bardziej myśląc o niej przed jej rozpoczęciem niżeli w trakcie, kolejny argument za ‘niemyśleniem’;P Wycieczkę zaczynam od 13 godzinnej podróży pociągiem… Niesamowite przeżycie! Sami Hindusi, dużo Hindusów!! Mieliśmy klasę sleeper z AC, więc i tak była kulturka:) Pociąg przypominał mi trochę więzienie, ale i tak byłam pozytywnie zaskoczona. Trochę się bałam, wszyscy się na nas patrzyli:/ Ja udawałam, że czytam książkę, co by nie przyciągać niczyjej uwagi;P Poźniej mimo woli oczywiście zasnęłam, w sumie co można robić przez 13 hrs!! Podróż przebiegła bez żadnych nieprzyjemności (bagażu nie zgubiłam;P). Przed 6. rano byliśmy na miejscu, w Jaipurze, i tu zaczyna się najmilsza część tej historii;) Odebrał nas z dworca kolega Zuzi (Hindus, który był na wymianie w Poznaniu). Arjit załatwił nam miejsce do spania (i to jakie..!, przez cały pobyt w Indiach nie spałam w takich warunkach, pokój dla piątki osób- my byliśmy w czwórkę. Niby nic łóżka, kilka półek, ale wszystko było tak czyste i zadbane!!!) i osobę, która przez kolejne dwa dni oprowadzała nas po mieście- Abiego. Ogólne wrażenia: super! Widzieliśmy Świątynie Małp, Pałac Wiatrów, City Palace, stary Jaipur, Ogromny Fort, a wieczorem odwiedziliśmy aranżację wioski Radźastańskiej, coś niesamowitego, genialna atmosfera- tradycyjna muzyka, tańce, słonie, wielbłądy, jedzenie! itp. itp. Ba byliśmy również w kinie na filmie bollywoodzkim;P Aaaaaaaaaaaaa tragedia!!! Nawet spać nie mogłam, bo było za głośno!;P (Aluś nie masz co się martwić, raczej nie polubię tego rodzaju filmów- pisałeś mi o tym przed wyjazdem;))

Kolejne miejsce: Agra, a jak Agra to i … TADŹ MAHAL! Tu dużo pisać nie będę, bo tego nie da się opisać! Wystarczy BOSKO BOSKO BOSKO! Byliśmy tam koło 6 rano, więc widzieliśmy wschód słońca w ogrodach przy jednym z cudów świata:D W południe już siedzieliśmy w autobusie do Delhi. No i tu się zaczyna! Poczynając od wysiadki z autobusu, gdzie otoczyli nas Riksiarze, proponując transport, z którymi targowanie się, mało co nie skończyło się średnio przyjemnie:/ Trafiliśmy w końcu do jakieś informacji, stamtąd do jakiegoś hotelu- nawet nie najgorszy, tylko dzielnica troche… hmmm… W nocy sama bym nie wyszła na spacer. Wieczorem spotkaliśmy się z kolejnymi hinduskimi kolegami Zuzi (jak ja jestem Jej wdzięczna za te znajomości), genialni chłopcy! Gdyby nie oni to miasto by nas przerosło. Spędziliśmy miły wieczór, spacer po parku w centrum, kawka, jakieś jedzenie i rozkmina od czego jutro zaczynamy:/ Uznaliśmy, że zwiedzanie Rikszą nie jest dobrym pomysłem, chłopcy mieli egzaminy, więc nie mogli na pomóc (byli wolni dopiero wieczorem, a my nie mieliśmy czasu:/). Postanowiliśmy wynająć auto z kierowcą, obmyśleć plan podróży. Rano przed hotelem czekał na nas samochód, nie myśląc dużo wsiadamy i jedziemy. Kierowca mówi, żebyśmy się o nic nie martwili on nas zawiezie gdzie trzeba… myślimy… super! Jednak wcale tak super nie było, okazało się, że on ma podpisaną umowę, że zawiezie nas do kilku zabytków i do… sklepów! Tragedia my chcemy zwiedzać, a tu jakiś shopping! Mówimy mu że my tak nie chcemy, a on, że musi! Jak do tego wszystkiego dołączyły jakieś głupie pytania i jego dziwny wzrok, w pewnym momencie powiedzieliśmy, że dalej nie jedziemy! [...]

Poczekaliśmy na chłopców pod INDIA GATE, oczywiście znowu wzbudzaliśmy sensacje, latali za nami po parku chcąc robić sobie z nami zdjęcia, byli niesamowicie namolni! W końcu, powiedziałyśmy dosyć! ‘50 rupii i nawet się uśmiechniemy’ (myśleliśmy, że dadzą nam spokój, przeliczyłyśmy się… po krótkich pertraktacjach cena zeszła do 20 rupii, w pięć minut zarobiłyśmy 150 rupii;P). […]
Chłopcy przybyli i ruszyliśmy dalej, zwiedzać Delhi, było niesamowicie gorąco, ale i przyjemnie:) Ostania noc w hotelu (z małą średnio przyjemną sytuacja: Zostałyśmy w pokoju same z Kasią, reszta gdzieś wyszła na chwilę. Było już ciemno, my oczywiście gadamy sobie, uch achane od ucha do ucha;P a tu nagle ktoś puka… potem łapie za klamkę, nagle gaśnie światło, znowu klamka i cisza… Myśleliśmy, że to nasi jaja sobie robią, ale z drugiej strony serce w gardle, dzwonimy do Emila, a On mówi, że siedzą na Internecie kawałek drogi od hotelu i że za jakieś 30 min. będą… […] uzbroiłyśmy się w OFF-a (na komary), świeciłyśmy komórkami i czekałyśmy. Na szczęście nic się więcej nie działo, nawet nas po pewnym czasie ogarnęła głupawka, widocznie obsługa ma dziwne poczucie humoru)i poranne zwiedzanie Red Fortu- niesamowity! Pociąg powrotny koło 17 do Vadodary (trafiliśmy podobno na najlepszy radźastaniski ekspressss, kurcze tyle jedzenia w samolocie nie dostałam;P Dosłownie co godzinę.. 18- kanapka, napój, woda, przekoska, 19- coś podobnego do rosołku i herbatka, 20- obiad+ kawa!!, 21-…lody!). Nawet o śniadanie się pytali, ale nasza podróż kończyła się 4 rano, więc się nie zapaliśmy… może i dobrze… do dzisiaj z moim brzuchem nie jest oki;P Ale znalazłam coś jadalnego, mój posiłek składa się z ryżu i ketchupu:/;P
Riksza do GPS (tam mieszkam), mała kłótnia z ochroniarzem przy bramie i łóżko. SPANIE SPANIE SPANIE.

Jak na tygodniową wycieczkę, to dużo nie napisałam, opowiedziałam może 10% tego co chciałam, no ale cóż:/ Poetą nie będę;P

poniedziałek, 20 lipca 2009

Notka z wyprawy będzie na dniach, muszę ją skleić, bo troszkę do opisania mam:)
W skrócie spełniam marzenia!!
Jeździłam na słoniu!! Widziałam Tadź Mahal! (To już drugi cud świata:) Mam plan zobaczyć wszystkie- tak tak Kasiu ściągam pomysł;P)

Wrzucam kilka zdjęć, ale nie są one w żaden logiczny sposób ułożone:/ Może nie powinnam tego robić, ale mam taką ochotę się chociaż odrobinę podzielić tym co tu przeżywam!!

Danke danke za emaile, nawet nie wiecie jak ogromną przyjemność sprawia mi czytanie ich:*!